Dwóch ojców i dziecko
Nie wiem, co spodziewasz się przeczytać w tym tekście, klikając w ten tytuł, ale na pewno nie tego… Nie będzie to historia o krzywych akcjach w Kościele. Wręcz przeciwnie. O tym, jak Bóg podnosi...
SIĄDŹ I PISZ DO NINIWY!
Nie wiem, co spodziewasz się przeczytać w tym tekście, klikając w ten tytuł, ale na pewno nie tego… Nie będzie to historia o krzywych akcjach w Kościele. Wręcz przeciwnie. O tym, jak Bóg podnosi...
„To oczywiste, że ta potyczka nie zostanie rozstrzygnięta poprzez nasze umiejętności posługiwania się mocą, ale w pojedynku na miecze świetlne”. To cytat hrabiego Dooku z pojedynku z mistrzem Yodą w II części Gwiezdnych Wojen. Trochę popkultury nie zaszkodzi. Jednak w dzisiejszej opowieści będzie dokładnie odwrotnie. Miecze możemy sobie dziś odpuścić. A o jaką moc chodzi?
Skąd wiemy, że rzeczywiście Jezus żył, umarł i powstał z martwych? Czy nasza modlitwa przed krzyżem, to nie jeden wielki, przekręt wymyślony przez garstkę fanatyków sprzed dwóch mileniów?
Wiele jest opracowań i artykułów potwierdzających historyczność Jezusa i wydarzeń zawartych w Piśmie Świętym. Jest sporo dowodów osadzonych w realiach świata sprzed 2000 lat, potwierdza je kontekst historyczny i społeczny. Językoznawcy dorzucają swoje dowody. Nie starczyłoby serwera niniwa.org, żeby je tu wszystkie przytoczyć 😉 Można natomiast sięgnąć po książkę „Śledztwo w sprawie Jezusa” Antonio Socciego, która ciekawie prezentuje najważniejsze wątki w tej sprawie. Z udowodnieniem istnienia „niejakiego” Jezusa 2000 lat temu oraz Jego śmierci na krzyżu nie ma zatem problemu. Gorzej z dowodami na zmartwychwstanie Chrystusa.
Tydzień temu, w Wielki Piątek, parafia oblacka na Koszutce w Katowicach modliła się przed niedawno rozbitą przez chuliganów pasyjką Jezusa. Symboliczny obraz. Pan Jezus rzeczywiście, namacalnie rozbity za nasze grzechy.
Noc okrywa ciemnością najbardziej tajemnicze zdarzenia. Często najbardziej dramatyczne. I tym razem było podobnie…
To był długi dzień. Wieczór też przysporzył wielu wrażeń. Aż trudno to wszystko pomieścić w głowie. Mózg sam Ci się wyłącza, resetuje, odpływasz… Potrzeba odpoczynku jest przemożna. Przez głowę przelatuje Ci „zamknę oczy tylko na chwilę.” Dlaczego by nie? Melatonina błogo zalewa Twój układ nerwowy. Przez sen słyszysz jednak niepokojące odgłosy. Z jednej strony jesteś tak zmęczony, że nie przeszkadza Ci wbijający się w plecy korzeń, a z drugiej jakiś dziwny niepokój nie daje Ci wytchnąć we śnie. Raz po raz się wybudzasz. Najgorszy jest ten moment na granicy snu i jawy. Wydaje się nierzeczywisty, bajkowy, trudno ocenić go racjonalnie.
Wzorem Georga Orwella i innych jemu podobnych twórców wizji przyszłości, podejmuję własną, raczej skromną próbę literacką. Jeśli obserwujesz absurdy codzienności i zastanawiasz, do czego mogą nas one doprowadzić w przyszłości, to być może spodoba Ci się ta właśnie bajka, nie do końca na dobranoc. Czy to komedia? Chyba raczej śmiech przez łzy, bo niestety wiele z przytoczonych przykładów inspirowanych było aktualnymi zdarzeniami lub podobnymi pomysłami sci-fi…
Sporo dzieje się w sferze cyfrowej. Dopiero co przegłosowano tzw. ACTA 2, a już Facebook ogłasza kolejną batalię, tym razem na polu fake newsów.
Internet rozwija się w nieprawdopodobnym tempie. Dla wielu jest to jedyna jeszcze przestrzeń wolności wypowiedzi. Inni widzą jednak ogromny potencjał tego medium do nadużyć. Jeszcze inni zauważają, że ich interesy są zagrożone i starają się wprowadzić nowe mechanizmy kontroli nad internetem. Wiele tych głosów ma swoje uzasadnione racje, bo to bardzo skomplikowany temat. Ciągle uczymy się i rozpoznajemy możliwości tego nowego kontynentu, jakim jest internet.
Afera w Gdańsku! Palenie książek i gadżetów w inkwizycyjnym stylu! Do przeczytania tego artykułu zachęcam wszystkich tych, którzy nie chcą jak typowy Janusz tylko ślizgać się po hejterskiej i prześmiewczej powierzchni tematu.
Prowadzili go. Powróz na szyi. Ramiona związane grubym sznurem. Ściągnięte mocno. Ale to nie on był w tarapatach.
To była sprytna pułapka. Jego oprawcy mieli go w garści, tak przynajmniej mogło się wydawać. Wydali go jego pobratymcy z obawy przed Filistynami, którzy stale najeżdżali kraj. Mężczyzna, którego pojmali był jedynym, który się im przeciwstawiał. Chodziło o zasady! Trzeba pokazać, kto tu rządzi. Kraj był podzielony i zastraszony, a ten chłystek nie zginał karku jak inni. Dla niego zresztą była to już sprawa osobista, a nie tylko patriotyczna. Zemsta to nie najszlachetniejsza z motywacji, ale kiedy podpalają ci żonę i teścia, to nie analizujesz, tylko działasz. Tym bardziej, że mężczyzna nie był z grona tych, którym można dmuchać w kaszę. Rosły, barczysty, wysoki, przystojny, pewny siebie i… nadludzko silny.
W czasach ustalania wszelkiej maści kart praw, kart zasad i stawiania innego pasjansa lub tarota, ja też postanowiłem napisać swoją kartę. To moja odpowiedź na współczesne absurdy.