Przyszłość, nie taka odległa. Bajka nie na dobranoc.

Wzorem Georga Orwella i innych jemu podobnych twórców wizji przyszłości, podejmuję własną, raczej skromną próbę literacką. Jeśli obserwujesz absurdy codzienności i zastanawiasz, do czego mogą nas one doprowadzić w przyszłości, to być może spodoba Ci się ta właśnie bajka, nie do końca na dobranoc. Czy to komedia? Chyba raczej śmiech przez łzy, bo niestety wiele z przytoczonych przykładów inspirowanych było aktualnymi zdarzeniami lub podobnymi pomysłami sci-fi…

Mietek obudził się, jak co dzień o 6.30 dzięki impulsowi elektrycznemu ze swojego czipa wszczepionego pod łopatką. Orzeźwiający przepływ prądu aktywował zaprogramowany ciąg procesów.

Zanim jeszcze zdążył ziewnąć, jego neurointerfejs wyświetlił mu w głowie najważniejsze informacje z dnia. Dowiedział się m.in. o sądowym procesie mężczyzny – Brajana M. – który nie zgodził się przyjąć dziedzicznych długów od swojego ojca. Jego ojciec Jim był gejem i wraz ze swoim partnerem poprosili matkę Jima o urodzenie im dziecka. Komórka jajowa pochodziła od siostry Jima, czyli de facto kobieta urodziła swojego własnego wnuka, ale jednocześnie syna, czyli brata Jima, który miał być jednocześnie jego synem. Problem polegał na tym, że Brajan M. za wszelką cenę chciał udowodnić, że zadłużony i zmarły później Jim nie był jego ojcem, a bratem, skoro urodziła go matka Jima i nie może on dziedziczyć jego długów.

Kolejny news dotyczył pikiety mężczyzn, którzy wcześniej byli kobietami, zmienili płeć, a teraz czuli się dyskryminowani przez feministyczne lobby z powodu chirurgicznie utworzonych, męskich genitaliów – symbolu opresji i zniewolenia. Jednocześnie postulowali także o odszkodowanie ze strony Kościoła Katolickiego za niemożność naturalnego rodzenia dzieci, twierdząc, że Bóg źle ich stworzył i należy się im za to rekompensata. Sonda telewizyjna wskazała poparcie dla ich postulatów ze strony 90% społeczeństwa, z czego 20% mężczyzn pierwotnych, 5% mężczyzn czasowych ze wskazaniem na zimę i wiosnę, 25% kobiet, 10% mężczobiet, 12% kobietężczyzn, 13% drzew i 15% zwierząt hodowlanych, domowych i dzikich, które głosowały poprzez tupnięcie łapką w specjalnie przygotowanych budkach ankietowych rozstawionych w całym kraju. Węże z uwagi na brak łapek prowadziły osobną kampanię na rzecz równouprawnienia. Do protestu dołączyły się niedawno także padalce.

Przegląd wiadomości był krótki, trwał kilka sekund, bo Mietek kupił sobie ostatnio szybszy neurointerfejs. Miał taniej, bo za udział w konkursie pornograficznym otrzymał bon rabatowy. W temacie był dobry, bo już od 3 roku życia brylował wśród rówieśników wiedzą z tego zakresu. „Tak oto hobby przekłada się na realne korzyści” – myślał sobie wstając i szykując się do śniadania.

Mietek wyszedł do sklepu. Miał czas. Była sobota. Po drodze uważnie oznaczał wszystkich mijanych po drodze ludzi na neuro-fonie, przydzielając im odpowiednio punkty za wygląd i obecność lub brak uśmiechu na twarzy. Postanowił zmotywować mężczyznę z opadłym i smutnym wzrokiem, żeby wziął się za siebie i trochę ożywienia wpuścił do społeczeństwa. „Nie można być takim smutasem, tak offem na ulicy, to obraża moje pozytywne uczucia.” – analizował zgodnie ze swoimi przekonaniami Mietek – „Dam mu 3.1, niech się ogarnie. A to i tak zawyżone, tylko dlatego, że miał fajną torebkę na łańcuszku”. Gdy mężczyzna po chwili zobaczył, że rating spadł mu na tyle, że nie będzie mógł dziś kupić mięsa u rzeźnika, coś w nim pękło. Nie wytrzymał presji, która rosła w nim od tygodnia, w związku ze śmiercią swoich bliskich w wypadku. Rzucił z całej siły damską torebką o asfalt i teraz sam postanowił targnąć się na własne życie. Gdy tylko powziął tę myśl i zaczął zbliżać się do mostu, natychmiast podleciał auto-dron z PS (Prewencja Samobójcza) i wystrzelił usypiającą strzałkę w stronę pośladka mężczyzny. „Zabierzemy cię w lepsze miejsce, gdzie dojdziesz do siebie” – wyjaśnił dron symulowanym, a jednak ciągle dość sztucznym, ludzkim głosem. – „Twój czip odczytał nadmierne pobudzenie i depresyjne zachowania. Zmniejszamy twój ranking z powodu śmiecenia na chodniku…” Głos jakby cichł i odpływał w dal, gdy facet osuwał się na chodnik. Gdy podjechali funkcjonariusze i zbierali mężczyznę z ziemi, Mietek był już przed drzwiami do sklepu. Był zadowolony. Miał wysoki ranking 5.3, głównie dzięki programowi wolontaryjnego dawcy nasienia do badań i sztucznej prokreacji i aktywnego tagowania innych.

Mietek wszedł do sklepu. Uśmiechnął się do kamery, która natychmiast zeskanowała siatkówki jego oczu. Wziął do ręki leżący obok długopis i podpisał się na liście. Zaparafował zgodę biometryczną na skanowanie siatkówki, na dotykanie towaru i zostawianie odcisków palców, na odczyt bezprzewodowy zawartości czipa (udział w programie konsumenckim dodawał kolejne punkty do ratingu) i zgodę na udzielanie zgód pisemnych. Potwierdził to wszystko jeszcze odciskiem kciuka i skierował się w stronę pierwszej alejki myśląc – „Jak dobrze, że mamy RODO, jestem bezpieczny i chroniony. Jak ludzie mogli kiedyś żyć bez tych przepisów”.

Na alejce spożywczej wybrał kilka pudełek pigułek żywieniowych, oczywiście tych wegańskich (za stronienie od mięsnych pigułek, były dodatkowe punkty w rankingu), po nich zgarnął do koszyka suplementy diety i neuro-blokery na doskwierającą mu coraz bardziej wątrobę. W drodze powrotnej postanowił przejść obok słynnego Białowieskiego Parku Narodowego. Z tarasu widokowego widać było spore połacie krzaków i innych losowych chaszczy otoczonych nieprzekraczalną barierą. Legenda głosi, że kiedyś rósł tu ogromny las. Antyekologiczni hejterzy mówią, że to korniki go zniszczyły, że niby chcieli wyciąć część drzew, żeby ograniczyć skutki działalności kornika, ale to wielka ściema. On wiedział lepiej. To wrogowie przyrody zatruli resztę drzew. „To dopiero pazerne szuje, żeby tak las wyprzedać na deski do mebli! I jeszcze biedne korniczki! Nie było nawet planu przesiedlenia tych, żywych istotek” – marszczył brwi Mietek przechadzając się po tarasie widokowym. Ale przynajmniej teraz wraca wszystko już do swojego naturalnego stanu, bez interwencji człowieka. Metrowe krzaki lśniły swoimi pożółkłymi i pogryzionymi naturalnie przez pasożyty liśćmi w promykach słońca. „Ach, natura” – zachwycił się Mietek biorąc głęboki oddech – „zostawmy ją w spokoju”.

Na rynku, jak co dzień, karę odbywał młody ksiądz. Stał zakuty w dybach, przy tabliczce „Wichrzyciel i antypostępowiec”. Przechodnie, albo zupełnie go ignorowali, albo wytykali palcami. „Zacofaniec! Nie dał sobie wszczepić czipa! Chciał średniowiecze, to niech teraz ma!” – wołały dzieciaki tańcząc wesoło przy skazanym. Szybko im się jednak znudziło i zaczęły chwalić się wzajemnie neuro-fonami.

Ach, kochane dzieciaki!” – uśmiechnął się Mietek… Gdy wrócił do domu, położył się wygodnie na kanapie i zaczął przeglądać prospekty dziecięce. Powoli dojrzewała w nim myśl o założeniu rodziny. Dogłębnie poruszyła go dzisiejsza scena z radosnymi dzieciakami na rynku. W katalogu było naprawdę sporo możliwości. „Dziś to mamy wybór!” – cieszył się. Zatrzymał się na chwilę przy sekcji z dodatkami… Oczy zielone, czerwone, kocie oczy… „Moje wymarzone dziecko” – coraz bardziej rozczulał się Mietek. Ale wygląd to nie wszystko. Dzięki wysokiemu ratingowi, potencjalny ojciec miał dostęp do bonusowych opcji genetycznych. Usprawnienia fizyczne, szybkość, siła, ale też intelektualne. „Chyba wybiorę predyspozycje muzyczne” – analizował Mietek – „Mnie nikt nigdy nie dał takich możliwości, jakie są dziś”. Gdy tak oglądał prospekt, jedna rzecz przekonała go ostatecznie. „Przy zamówieniu przez internet, aborcja zamówienia z gwarancją zwrotu kosztów aż do 8 miesięcy od daty zakupu!” – aż z wrażenia na głos przeczytał Mietek – „Nigdy nie wiadomo, jak się sprawy poukładają. W końcu moje pieniądze – mój wybór” – utwierdził się w decyzji i zaczął rejestrować się w systemie…

Krzysztof Zieliński

Krzysztof Zieliński

Krzysztof Zieliński

Od 2008 roku współtworzy Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży NINIWA, co jest jednocześnie pracą i życiową misją. Współorganizuje i animuje wydarzenia, pisze artykuły, redaguje treści książek i robi znacznie więcej. Człowiek orkiestra.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *